Przez pewien moment zastanawiałam się, po kim moje dziecko odziedziczy charakter i teraz chyba już jestem pewna… po mężu moim. Już widać maluch będzie lubił się ze mną podrażnić 🙂 dał temu wyraz poprzez regularnie pojawiające się skurcze przez mniej więcej dwa tygodnie, za sprawą których zrodziła się nadzieja, że urodzę wcześniej, a teraz? Nagle nigdzie mu nie śpieszno heh no dalej jestem w dwupaku, widać dziecię moje na wszystko ma czas zupełnie jak mój małżonek 🙂

No nic czekam więc do niedzieli, czyli do terminu zobaczymy może jednak zrobi mamusi tą przyjemność i już za parę godzin…

Próbowałam wielu metod i jakoś naturalne sposoby wywołania porodu w moim wypadku zawodzą 😉 Tylko przez krótką chwilę cieszyłam się, że zdołam urodzić, kiedy na chwilę przyszło ochłodzenie a jednak nici z tego… ok tyle narzekań – maluch jak będzie chciał sam da mi znać, z całą pewnością nie zdołam tego przeoczyć.

Korzystając z okazji i czując się odrobinę lepiej postanowiłam zrobić na szybko coś dobrego a że obrzęki nóg nie pozwalają na długie stanie w kuchni, wpadłam na pomysł przypomnienia mężowi smaku z dzieciństwa, jaki napewno zna większość z was 🙂

Mowa o szyszkach… zapraszam, może ktoś się skusi 😉

Dla nas pychota!!!

Składniki:

  • około 60g ryżu preparowanego (wychodzi z 2 małe paczki)
  • 300g krówek 
  • 125g margaryny

Krówki i margarynę rozpuścić w garnku na małym ogniu. Dodać ryż i wymieszać. Poczekać aż masa lekko się schłodzi tak by można było bezpiecznie formować szyszki. Pozostawić do zastygnięcia, można na chwilę włożyć do lodówki aby lepiej się „ścieły”

Advertisements